Janusz marzy, że zatańczy na własnym weselu, które planują z Joanną za półtora roku. Na razie po schodach z drugiego piętra znoszą go młodsi bracia – we wrześniu zgrzebła przenośnika urwały mu obie nogi. – Będziemy dla niego jak rodzina – postanowili koledzy górnicy. Uparli się, że mimo wypadku młody inżynier wróci jeszcze do pracy.
Więcej: Gazeta Wyborcza Katowice





